Nazywam się Czaruś. Jestem Szynszylą małą i mam umaszczenie
w kolorze czarny aksamit.
Moja Pani - czasem zwana moim niewolnikiem – tak w
szynszylowym słowniku nazywamy człowieków którzy uważają się za naszych
właścicieli ;) . No więc moja Pani zabrała mnie od mamy taty i siostrzyczki jak
miałem 3 miesiące. Człowieki twierdzą że to jest najlepszy wiek aby oddzielić
nas od rodziców ponieważ jesteśmy już na tyle duży
nie potrzebujemy pić mleka mamy i jesteśmy zarazem na tyle mali że łatwo
przyzwyczaimy się do nowego otoczenia.
W nowym domu miałem już przygotowane wszystko co potrzebne
abym czuł się dobrze. Jak tylko przyjechałem pozwolono mi pozwiedzać cały dom.
No znaczy tak myślałam że cały. Teraz wiem że był to tylko przedpokój i
kuchnia. Na początku tylko tam wolno mi było biegać, ale wydawało mi się że to
jest bardzo dużo. Po jakimś czasie udało mi się tak wychować człowieków że
pozwolili mi biegać już wszędzie, choć czasem mnie wyganiają i upominają jak
gdzieś zajrzę choć nie wiem dlaczego. Na przykład jak sprawdzam czy kwiatkom
nie chce się pić. Trzeba to sprawdzać dokładnie, nie wystarczy sprawdzić tylko
u góry, trzeba sięgnąć łapka głębiej bo może się okazać że na samym dnie jest
jednak woda. Czasami się trochę ziemi rozsypie , ale to przecież nie moja wina.
Kiedy nareszcie pozwolono mi wejść do pokoju okazało się że
stoi tam takie duże drzewko, było kolorowe i miało dużo ładnych świecących i
pysznych rzeczy. I nawet nikt nie krzyczał jak czasem sobie coś podgryzałem.
Niestety te co pachniały najładniej i były tak cudownie słodkie zawinięte w
szeleszczące papierki wisiały tak wysoko że nie mogłem ich dosięgnąć. Ale
czasem udało mi się ich spróbować jak ktoś zostawił taki smakołyk na stoliku.
To jest pyszne i nie wiem dlaczego człowieki tak krzyczą jak chce kawałek
spróbować.
Po jakimś czasie drzewko zniknęło z pokoju i bardzo długo go
nie widziałem. Ale od tej pory mogłem już biegać wszędzie.
Moje człowieki są dobrze wytresowani. Wiedzą że jak jest
ciemno i wrócę do swojej klatki do już mi się nie chce biegać to trzeba dać mi
jeść i pilnować żebym zawsze miał świeżą wodę i sianko. Już wiecie chyba
dlaczego są nazywani niewolnikami. Trzeba ich tylko dobrze wyszkolić.
Powiem wam jeszcze że kiedyś bardzo lubiłem jeść sianko ,
zioła suszone i obgryzać patyczki, ale teraz mam problemy z ząbkami i już nie
mogę tego robić. Ale to nie zmieniło faktu że człowieki podają mi to czego
podrzemuję i robią mi takie fajne mięciutkie kuleczki do jedzenia. Czasem tylko
muszę ich trochę poganiać bo za wolno to przygotowują.
Muszę na razie kończyć bo moja Pani się zbliża , ona nie wie
że tu piszę. Nauczyłem się tego robią obserwując ja.
Jak tylko uda mi się jeszcze
pozbyć na chwile mojej Pani to opowiem wam o kilku moich przygodach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz